14 lut 2019

Żywioły


Port jest pusty tak jak i uliczka karkołomnie biegnąca w stronę nabrzeża. Wiatr idący od morza nie niesie ze sobą tłustego zapachu ryb a jedynie słoną zapowiedź sztormu. Szarpie olinowanie, wgryza się w drewniany pirs rozzłoszczoną pianą grzywiastych fal. Chłoszcze kipielą ścianę fiordu mając nadzieję, że w końcu dosięgnie moich nóg.
Stoję na krawędzi żywiołów łapiąc we włosy niepokorny wiatr. Suknia tańczy, łopocze jak żagiel.
Woda i powietrze. Ziemia pod stopami.
Wszystkie żywioły przenikają się ze sobą. Ziemia jest najcichszym, najbardziej spokojnym z nich. Jest opoką, matką wydającą na świat nowe istnienie i miłosiernie otulające jego fizyczność w ostatecznym śnie. A przecież rozszalała w ognistym tańcu liże upiornym gorącem zbocza wulkanu, pchnięta wiatrem toczy grzmiące lawiny, drapieżnie wygładzając kamienną suknię gór.
Jest domem, życiem i śmiercią. To od niej odbijasz się stopami by latać. To jej szukasz opuszkami palców, gdy tonąc zachłystujesz się wodą.
Nie ma granic. Wszystko się przenika. Żywioły, świadomość i podświadomość. Nawet rozkosz jest rodzajem bólu a sen częścią rzeczywistości.

Lela


żywioł wody

żywioł wody

13 lut 2019

Miękki szelest skrzydeł

Ćma, tak jak inne zwierzęta zmierzchowe, jest totemem zmiennokształtnych.
Wynurzając się z ciemności prosto w krąg światła, z chłodu nocy w ciepło ognia, jest strażniczką bramy, a zdarza się, że pod jej postacią ukrywa się gość z innych światów, przede wszystkim – chtonicznych.
Nasi przodkowie, widząc, że ćmy mimo nocnej natury nie tylko nie boją się ognia, ale dążą do niego nieraz za cenę utraty życia – uważali je za formę jaką przyoblekają błądzące dusze dążące do światła Wyraju…
Stąd wzięło się określenie ‘chodzić/łazić jak ćma po nocy’.
W związku z życiem pomiędzy światami, ćmy wybierają na swoich podopiecznych welesowe dzieci, obdarzając je zdolnościami mediumicznymi.
W związku z cyklem rozwojowym ciem od jaja, poprzez poczwarkę, kokon w postać dorosłą – ćmy stały się symbolem transformacji, cykliczności, procesu i głębokiej, nieodwracalnej zmiany. Również dzisiaj podkreśla się to przesłanie ciem. W wielu współczesnych taliach tarota, ćmy i inne motyle towarzyszą XIII archetypowi – Śmierci.
Taniec ciem, ich nocny lot, sprawia wrażenie chaotycznego pląsu, jednak to tylko pozór… Ćmy są świetnymi lotnikami pokonującymi nieraz setki tysięcy kilometrów w swoim cyklu rozwojowym. Skoncentrowane na celu, pozwalają się nieść prądom powietrznym i prowadzić promieniom księżyca… To powiązanie z bóstwami lunarnymi łączy symbolikę ćmy z pasywną energią żeńską. Symbolizuje cykliczne przemiany zachodzące w ciele kobiety oraz jej zdolności rozrodcze, które prowadzą do głębokich, nieodwracalnych zmian roli kobiety w życiu rodzinnym i społecznym… Od dziewicy, przez matkę, aż po mądrą kobietę – staruchę.
"Symbolika zwierząt"- Moonah


ćma

ćma

ćma

9 lut 2019

Dwie Wie...dźmy!

Jestem. Nie zginęłam. Nie przysypał mnie śnieg, nie porwał wiatr. Nie pomyliłam ziółek i naprawdę czuję się świetnie.
Przez te wszystkie dni zamknęłyśmy się z Moonah w chatce Margoloty i wykorzystując rzadką okazję do wspólnego działania plotłyśmy, mieszałyśmy, próbowałyśmy tego co namieszałyśmy…
I tworzyłyśmy we wszystkich wymiarach wszechkreacji tak intensywnie, że nawet światy równoległe zogniskowały się na mojej pracowni gotowe interweniować gdyby wyzwolona przez nas energia przybrała postać Supernowej.
A oto efekt parodniowego szaleństwa owocującego również skomponowaniem nowego banera na naszą stronę Etsy i… alternatywną historią Władcy Pierścieni.

deska

woda

etui z bukietem

Ah.. No właśnie! Jeszcze Władca Pierścieni!
Otóż...
Saruman nie stworzył swojej armii bo pośliznął się na świadczeniach zdrowotnych, gdy orkowie i górale zażądali od niego pełnego pakietu socjalnego włącznie z opieką stomatologiczną. W związku z powyższym Boromir nie zginął (wszyscy się zgodzimy, że jest zbyt przystojny by umierać w pierwszej części). 
Idąc za ciosem postanowiłyśmy ożenić Aragorna z jedyną słuszną kobietą Władcy Pierścieni – Eowiną, a Arvenę ochajtać z Denethorem któremu pilukała na harfie i śpiewała przyśpiewki Pippina. W sypialni zaś mówiła głosem spod splotu słonecznego, czym doprowadziła Denethora do manii prześladowczej, stanów lękowych i wydania majątku na prychoanalityków. 
W ramach poprawności politycznej przemalowałyśmy Faramira na czarno i sparowałyśmy z Legolasem. (żyli długo i szczęśliwie – przynajmniej Legolas) 
Aha. Frodo i Sam (szantażując ćmę) uzyskali zniżkę u orłów na przelot do Góry Przeznaczenia i przetopili pierścień na kolczyki dla Arveny – już nie musiała się wstydzić spiczastych uszu. 
Koniec. 

A poza tym wszyscy zdrowi :D

1 lut 2019

Nie śmiej się dziadku...

Karma wraca. Serio.
Pamiętam jak kwiczałyśmy z przyjaciółką nad katalogami kosmetyków czytając opisy zapachów: „(…)Inspirację do stworzenia tego zapachu stanowiło nieustanne poszukiwanie harmonii. Wyraziliśmy to w spójnych nutach naszej nowej kompozycji… (…)
Nowy zapach stworzony dla mężczyzny, który dąży do równowagi w swoim życiu… Otwierany przez coś tam, rozwija się w aromatyczny akord czegoś tam…na ciepłej bazie jeszcze czegoś…”
Czad, nie?
I teraz nagle, robiąc opisy na Etsy łapię się na tym, że jedyną drogą do szczęścia jest nabycie etui z sikorkami a kupno wianka wprawi cię w tantryczno-euforyczne doznania wzrokowe.
No.
Ale w odróżnieniu od tego co jest w katalogach my z Moonah piszemy prawdę :D

etui z sikorką

etui z sikorką

etui z sikorką

31 sty 2019

Tajemniczy Ogród

Wszyscy znamy takie ogrody - jeszcze parę lat temu zadbane, poprzycinane, wypielęgnowane - pełne ciekawych odmian roślin, krzewów i kwiatów. Ogrody, którym ktoś poświęcił czas, pracę i serce... Ale z jakiegoś powodu musiał je opuścić.
Z czasem natura bierze je w posiadanie. Na pierwszy rzut oka są dzikie i zapuszczone… Jednak kryją w sobie tyle skarbów! Spod zasuszonych kłosów zeszłorocznej trawy - wychylają główki różnokolorowe sukulenty w odcieniach szarej zieleni, fioletów i dymnego różu. Obok zarośniętej dzikim winem ławki - wyrastają krzewy wrzosów, wyciągają się do nas gałązki jałowca... Przygięty do ziemi konar dzikiej jabłoni porastają pnącza, spomiędzy których wystają bordowe kuleczki dzikiego ostu... Cały, zdawałoby się martwy ogród, jest pełen życia, nasyconych barw, zapachów i piękna.
Natura jest najzdolniejszym ogrodnikiem tak wrażliwym na kolory, kształty i proporcje - gdzie tylko może robi swoje porządki. Tak przyjemnie patrzeć na dzieło tej pełnej zapału, dzikiej i nieprzewidywalnej projektantki!
Ręcznie wianek z naturalnych brzozowych gałązek, pędów dzikiego wina i gałązek starej jabłoni ozdobiony został sztucznymi gałązkami, kwiatami, listkami i trawami w odcieniach: wrzosu, szarej zieleni, brzoskwiniowego różu, ceglastego różu, bordo i mszystej zieleni. 

Tekst i wianek - Moonah

Wianek z dzikiego ogrodu 
 Wianek z dzikiego ogrodu 
  Wianek z dzikiego ogrodu

29 sty 2019

Idzie wiosna!

Z moim planowaniem bywa różnie. Najczęściej nie mam kontroli ani nad czasem ani nawet nad włosami żyjącymi własnym życiem. Kiedy zaczynam planować wszechświat zapiera się piętami, wgryza zębami w futrynę i krzyczy: NIE PRZEJDZIESZ!
Teraz też było tak samo.
Łapiąc mankoliję przedwiośnia odpaliłam YT w poszukiwaniu ilustracji do etuja. Szukałam konkretu. Smętnej nieco piosenki Jaskra. O wiośnie.
Co znalazłam?
...Też o wiośnie :D
Cóż. Przecież z Wszechświatem nie będę się kłócić.


etui

wieszak

wieszak

28 sty 2019

Marzeniami malowany


Ubierz wspomnienia w słomkowy kapelusz i poczuj na policzkach ciepło letniego słońca...
Teraz.

wieszak

wieszak

wieszak

I jeszcze trochę o marzeniach. ;)
Kiedy byłam mała chciałam zostać lekarzem. Nie dlatego, by pomagać ludziom. A gdzież tam! W mojej egoistycznej duszyczce kwitło pragnienie posiadania WŁASNEJ pieczątki!
Uwielbiałam siedzieć w pracy u mamy, stemplując arkusze czerwonymi pieczęciami. Pamiętam, że najbardziej lubiłam taką z napisem „za zgodność” :D
Ale największy skarb wszechczasów posiadała moja chrzestna – lekarz pediatra. Jej pieczątka, przechowywana w metalowym pudełku z gąbką nasączoną tuszem była największym, magicznym artefaktem jaki nosiła Ziemia. Marzyłam, że kiedyś taką dostanę i będę mogła stemplować wszystko dookoła.
Na szczęście dla ścian, mebli i czół rodzicieli własnej pieczątki doczekałam się dopiero teraz. Ale z ręką na sercu Wam mówię – stemplowanie sprawia mi taką samą frajdę jak kiedyś :D