23 lis 2014

Rzeka

Ogień w kominku tlił się zaledwie, miękko splatając blask z rozchybotanym płomieniem świecy stojącej na kuchennym stole. Szelest zasypiającego żaru wzdychał raz po raz pieszczony podmuchami wiatru grającego w kominie. Wtórował mu szept pożółkłych stronic przewracanych smoczą łapą.
Księga była stara. Nie tak stara jak sam Smok, ale karmin jej okładki dawno poddał się upływowi czasu i teraz, w dystyngowanie spłowiałej materii trudno było dopatrzeć się meandrów złoceń tytułu.
Zachwycone dziecięce oczy wpatrzone w Smoka, buzie osłodzone kruszonką, otwarte po to, by lepiej słyszeć przedziwne opowieści. Resztki szarlotki upieczonej przez Wieśmę znikające ukradkiem w ustach Sinigera. Zapach żywicy, wosku...i tego szczególnego wieczornego ciepła pulsującego pod kołdrą jesiennych liści. Misterium ożywionej baśni.
Smok czytał...
Dawno, dawno temu, za siódmą górą, w siódmej wsi za siódmym lasem żyła sobie pewna dziewczyna. Nikt nie wiedział jak miała na imię i tak naprawdę chyba nikt się tym nie interesował. Dziewczyna mieszkała w małym domku ukrytym w ogrodzie, którego piękno zachwycało każdego, kto tylko przechodził obok wesołego, zielonego płotku otaczającego obejście. Ileż w nim było kwiatów, ileż kolorów!
Codziennie rano dziewczyna brała ceberek i podążała drogą przez wieś, by nabrać w rzece wody do podlania swych ukochanych kwiatów. Tak i tego dnia, ledwie zaplotła jasne warkocze już biegła piaszczystym traktem ku dalekiej wstążce modrej rzeki, już wracała, dźwigając pełny ceberek.
-Poratuj mnie kochanieńka! -dobiegł ją głos zza płotu chylącego się ku ziemi. -W piecu już rozpaliłam, imbryk chciałam na płycie stawiać a tu wody nie ma, herbaty nie mam jak zaparzyć. -czarnowłosa kobieta zapraszająco uchyliła furtki. -Czasu nie mam do rzeki pobiec, na targ się spieszę a ty pełen ceberek niesiesz, nie ubędzie ci przecież wiele.
Popatrzyła dziewczyna na lusterko wody modro w wiadrze połyskujące, spojrzała na kobietę i uśmiechnęła się ciepło. -Oczywiście, proszę. Napełnij swój imbryk.
Po chwili szła już dalej wiejską drogą, coraz bliżej swego ogrodu, coraz bliżej kwiatów czekających na podlanie.
-Zatrzymaj się ślicznotko! -gospodarz poprawił słomiany kapelusz zsuwający się na krzaczaste brwi. -Widzę, że od rzeki biegniesz a ja jeszcze czasu nie miałem psa napoić. Spragnione zwierzę jeno ozór z upału wywiesiło a mi nijak teraz z domu wychodzić bo na gości czekam. -spojrzał wymownie na ceberek a pies czując zapach wody ślinę z pyska toczyć zaczął do nóg dziewczyny się łasząc.
Uśmiechnęła się jasnowłosa. Psią miskę po brzegi wodą napełniła i podrapawszy chłepczącego zwierzaka po kudłatych uszach, ruszyła ku swemu obejściu. Tylko ceberek coraz lżejszy...
-A niech demony porwą ten upał! -klęła pod nosem sąsiadka, ze złością patrząc na krzak róży z mozołem wspinający się po kratce z deszczułek. -Tyle lat starań, tyle wyrzeczeń. -burczała, mnąc w palcach zwiędnięte listki. -Sama zobacz! -spod gniewnie ściągniętych brwi spojrzała na nadchodzącą dziewczynę. -Jeszcze trochę a całkiem bez wody zmarnieje! Niewdzięczny badyl!
Popatrzyła dziewczyna na umierającą róże, popatrzyła na resztkę wody w ceberku. Podlała usychający krzak.
Gdy dotarła do swojego ogrodu nie przywitał jej wonny kobierzec kwiatów. Nic nie zostało z pysznych barw i radujących serce zapachów. Pozbawione wody rośliny bezsilnie legły na pobrużdżonej upałem ziemi a w ceberku nie została ani kropla ożywczej wody.
-Więc nie należy pomagać innym? -Wieśma zatrzymała znieruchomiały wzrok na Smoku pochylonym nad księgą Smoczobajek.
Ciepłe dłonie Sinigera zamknęły się na ramionach kobiety, zostawiając na wełnianej chuście okruszki szarlotki. -Oni wszyscy wiedzieli, gdzie płynie rzeka. -powiedział cicho.

Lela


Autorem obrazu jest Matteo Arfanotti.
 

7 komentarzy:

  1. jak miło pozownie po dłuższej chwili przeczytać kolejną madrą przypowieść :)

    OdpowiedzUsuń
  2. miało byc "ponownie" a nie "pozownie" :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Gdyby to była bajka klasyczna, to przed domem czekałaby cysterna przywleczona przez wdzięcznych sąsiadów, gdyby opowiadanie biblijne, to w ogródku czaiłby się na dokładkę wąż, a w normalnym życiu trzeba by było do rzeki podyrdać jeszcze wiele razy, bo jedna konewka na ogródek nie wystarczy. Odwieczny dylemat między egoizmem i altruizmem, gdzie są granice i kiedy to jest zdrowe, a kiedy już nie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Już straciłam nadzieję, już się pogodziłam z milczeniem Wieśmy martwiąc się przy tym o nią, śląc jej dobre myśli, bo tych nigdy za wiele. Cieszę się, że wróciłaś, że jesteś. I dziękuję za smoczą baśń. Niezwykłe, jak bardzo współgra z moim "teraz" i z moim "dawniej" Właśnie wracam z pustym ceberkiem po wodę, chcę przywrócić ogród do życia....
    Pozdrawiam ciepło, bardzo ciepło - Gosiula

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że mogłam znów przeczytać smocze mądrości :) Jakże prawdziwa ta historia, może dlatego 2 tygodnie mi się zwlekało z jej przeczytaniem, gdyż 2 dni temu pewna miarka się przebrała i byłam na dobrej drodze, aby spotkał mnie los tej dziewczyny. I dzięki temu mogę ją przemyśleć i utrwalić swoje doświadczenie jeszcze mocniej, tak aby nie powtarzać tych samych błędów. Pozdrawiam serdecznie ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dobrze znów Cię poczytać. Mam nadzieję, że znów zagościsz na dłużej :) Serdecznie pozdrawiam .

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw uśmiech lub słowo krytyki. :)