23 kwi 2014

Smoczna kuchnia - Czekoladowe nieporozumienie

-Jesteś pewien, że to zadziała? -dziewczynka nieufnie powąchała wywar jaki matka schowała w komórce. Brunatna ciecz połyskiwała ponuro w półmroku.
-No ba! -chłopiec podtoczył rękawy koszuli i zanurzył dłonie w ceberku starannie nacierając skórę lodowato zimnym naparem. -Nawet owady tego nie ruszają to i wiedźma nie zeżre. -prychnął, przemywając twarz. -No już, szybko się smaruj, bo matka zobaczy.
Dziewczynka westchnęła ciężko i ponaglana przez brata opłukała ręce w wywarze. -Okrutnie gorzkie! -marudziła, przecierając buzię. -Fuj...wstrętne!
-No i dobrze. -chłopiec zerknął za drzwi czy aby na podwórzu nikt się nie kręci i pociągnął siostrę w stronę furtki. -Gorzkie być musi. Wiedźmy tylko słodkie lubią, nie pamiętasz?
-Pamiętam, pamiętam. -dziewczyna śmignęła za bratem w stronę leśnej drogi. -Ale do chaty nie wchodzimy! -zastrzegła. -Choćby nie wiem co!
***
Margolota była w wyjątkowo dobrym humorze. Czy to przez piękną pogodę eksplodującą wiosenną zielenią czy też przez wiśniówkę, którą wyciągnęła z komórki by dodać do ciasta (między innymi do ciasta). Teraz, podśpiewując wesoło mieszała w garnuszku 25dkg masła, 2 szklanki cukru, pół szklanki wody i 4 czubate łyżki kakao uważając, by polewa nie wykipiała. Gdy wszystkie składniki połączyły się należycie a całość zaczęła wrzeć, zestawiła garnuszek z pieca i odlawszy pół kubka polewy resztę wyniosła w zimne miejsce do ostudzenia.
Teraz przyszedł czas na bakalie. Smoka nie było, bo poleciał gdzieś w swoich smoczych sprawach, więc krojenie śliwek przebiegło spokojnie, bez nagłych uników i ataków. Oczywiście do ciasta można było dodawać i inne bakalie, ale Margolota najbardziej lubiła połączenie mocnego smaku czekolady i wytrawnej nuty suszonych śliwek.
Kiedy masa w garnuszku wystygła, wieśma przelała ją do makotry. Dodała dwie szklanki mąki, łyżeczkę proszku do pieczenia i cztery żółtka (białka czekały na swoją kolej w miseczce). Dokładnie wymieszała wszystkie składniki, pod koniec dodając bakalie i 50 ml wytrawnego alkoholu (w tym wypadku wiśniówki).
-Co ona tam robi? -chłopiec ostrożnie wysunął głowę z jaśminowego krzaka. Głuche dudnienie dochodzące z chaty brzmiało cokolwiek niepokojąco.
-Może czary jakieś odprawia? -dziewczynka z trudem wyplątała lniany warkoczyk, zazdrośnie zagarnięty przez gałęzie. -O...przestała!
Margo ostrożnie przełożyła do ciasta w makotrze ubitą na sztywno pianę z białek. Wymieszała wszystko bardzo delikatnie i przelała do formy wysmarowanej masłem i wysypanej bułką tartą (porcja idealna na średnią tortownicę z kominkiem). Gdy już wsunęła ciasto do dobrze nagrzanego pieca (piecze się około 45 minut), chwyciła garnuszek po polewie i wyszła na przyzbę, by umilić sobie czas wylizywaniem czekolady.
Parka dzieciaków młynarzowej zamarła w pół kroku, wpatrując się w wieśmę stojącą w otwartych drzwiach. Wieśma z kolei smętnie spojrzała na garnuszek i błyszczącą od czekolady drewnianą łyżkę. Chyba jej łasowanie koło nosa przeszło...
-Macie ochotę? -jakimś cudem udało jej się uśmiechnąć zachęcająco.
-Widzisz?! Mówiłem! -chłopiec szarpnął siostrę za połę kusej sukieneczki. -Od razu chce nas utuczyć.
-Zaraz tam utuczyć. -obruszyła się Margo, odruchowo wciągając brzuch. -Murzynek się w piecu dopieka. Poczekajcie trochę to i was poczęstuję.
Dziki wrzask dzieciaków umykających w stronę wsi długo jeszcze niósł się echem po Prastarej Puszczy a młynarzowej dopiero późnym wieczorem udało się wyłuskać bliźniaki spod łóżka i wytłumaczyć, o jakiego murzynka wieśmie chodziło.

ps. Ciasto dekorujemy polewą gdy jest jeszcze solidnie ciepłe. Klasycznie czekoladą smaruje się część dolną, na której jest odciśnięty wzór blaszki, ja jednak wolę polać czekoladą górę. Wtedy polewa zagłębia się w pęknięcia powstałe podczas pieczenie ciasta i wpływa do środka sprawiając, że murzynek staje się jeszcze bardziej soczysty. 

4 komentarze:

  1. Z tym tłem lepiej się czyta :) Pyszna bajka, że aż ślinka leci :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak i myślałam, że przy dłuższych tekstach poprzednie może być uciążliwe :)

      Usuń
  2. Po świętach takie smakołyki? Aż mnie brzuch boli z samego czytania. Ale dzieciaki miały stracha - Murzynek i murzynek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, ja już wszystko strawiłam. Dziś znowu w kuchni. Robiłam ser z migdałów :)

      Usuń

Pozostaw uśmiech lub słowo krytyki. :)