16 mar 2019

Obudzić się do życia


Jak ważne jest posiadanie hobby przekonałam się już dawno ale dopiero teraz mogłam w pełni docenić siłę iskierki rozpalonej w czyjejś duszy.
Kiedy mój tata zachorował i okazało się, że nic już nie będzie takie jak kiedyś a większość wielkich planów przestała być możliwa do zrealizowania patrzyłam na moją mamę. Jak powoli, z miesiąca na miesiąc niknie pod szarą peleryną. Poza życiem. Poza światem. Sama jak nigdy dotąd. Przywiązana do domu grubym sznurem.
To takie chwile, kiedy nie wystarczy wizyta  dzieci czy przyjaciół. Nie wystarczy rozmowa przez telefon ani słowa otuchy, choćby nie wiem jak szczere.
I wtedy wpadłam na pewien pomysł. Znając zamiłowanie mamy do Matki Natury, wiedząc jakie ma magiczne dłonie postanowiłam zrobić jej prezent. Kupiłam filce, zapięcia do broszek, mnóstwo kolorowych nici, koralików i drobiazgów jakie kochają rękodzielniczki i zasypałam tym rodzicielkę. Z zaskoczenia. Bez namawiania, psychologicznych wstępów w stylu „a może byś…”
Bo to musiało zaskoczyć samo. Bardzo samo. Tak jak bardzo sama czuła się moja mama.
I nagle wyjrzało słońce. Czas się odmienił. A kiedy patrzę w oczy mamy znowu widzę ten blask jaki towarzyszył mi przez całe życie.
Niech trwa. Kocham Cię mamo. Bardzo.

Dziękuję też wszystkim, którzy ośmielili moją matulę do tego, by wyszła ze swoimi broszeczkami do ludzi. Jeśli nie ona to przynajmniej jej czary-mary będą podróżowały po świecie :)
Lela

felt brooch

felt brooch




16 komentarzy:

  1. Jestem wielbicielką talentu mamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Również dzięki Tobie złapała wiatr w żagle.
      Pierwsza na świecie terapia broszkowa ;)

      Usuń
  2. Fajny dudek... Chyba dudek... Nieważne, po prostu fajny!;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że mama przeczyta te komentarze i nareszcie w siebie uwierzy ;)

      Usuń
  4. widać ukochanie przyrody!!!
    cudowna ta filowa terapia ♥
    moc serdeczności dla Mamy!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do kompletu z filcami znalazłam jej schematy na pintereście, ale je całkowicie olała i sama robi wzory -z atlasów i zdjęć ;)

      Usuń
    2. świetnie rozumiem Twoją Mamę -
      ja np. nie umiem czytać wzorów
      i od ćwierć wieku nawet się nie
      męczę nad schematami - wolę sama
      popróbować i po inkowemu przerobić :)

      widać, że filcowy świat to JEJ świat ♥
      pokazuj, proszę, tutaj - bo ja dinozaur,
      nie społecznościowa, jeno blogowa ;P

      Usuń
    3. Blogi są fajnie osobiste. Nie mają tej anonimowości co portale społecznościowe na których dzieje się szybko i nieuważnie. Tu nie wystarczy kliknąć "lajka". Blogosfera wymaga więcej. I dlatego tu wróciłam :)

      Usuń
  5. Piękne broszki, niby proste, a na pierwszy rzut oka można rozpoznać gatunek i charakterystyczną pozę danego ptaka. Posiadanie hobby ma ogromne znaczenie, to wspaniałe, że Twojej mamie tyle ono daje.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt. Choć raz się pomyliłam w klasyfikacji - ale to przy kwiatkach, pomerdałam wiśnię z jabłonią. No ale usprawiedliwiam się, że to już wyższy level rozpoznania ;p

      Usuń
  6. Jaki genialny pomysł podsunęła Ci Matka Natura, a i Mama na pewno jest wdzięczna za ten dar. <3 Dobroci dla Was!

    OdpowiedzUsuń
  7. Przepiękne! Ta dbałość o detale... Zachwycam się za każdym razem, jak widzę

    OdpowiedzUsuń