17 lut 2014

Syrena

Królestwo w którym dzieją się owe historie graniczyło z Morzem Bezkresnym. Graniczyło globalnie, bo tak po prawdzie leżało na wyspie. Nie takiej znowu małej, o nie. Nawet z najwyższego szczytu gór leżących w centrum wyspy nie można było dostrzec pooranego falami brzegu. Jednak w pewne szczególne dni, gdy wiatr przestawał targać koronami drzew Prastarej Puszczy, w szum lasu wplatał się aksamitny pomruk odległego żywiołu a w żywicznej woni dało się wyczuć słonawe tchnienie.
Morze Bezkresne też było magiczne, choć pewnie nie miało o tym pojęcia, zajęte wiecznym dialogiem z księżycem, kontrolowaniem przypływów i odpływów, rzeźbieniem brzegów i formowaniem kamyczków wyrzucanych na piaszczystą plażę.
Po te właśnie kamyczki raz na jakiś czas latała nad Morze Margolota. Latała nie na miotle oczywiście a na Smoku, z przyczyn tak estetycznych jak i zdrowotnych, nie mówiąc oczywiście o skrzętnie ukrytej nutce dumy i prestiżu.
Dzisiejszy, posztormowy dzień wydawał się idealny na zbieranie kamyków. Słońce rozpędziło burzowe chmury, huraganowy wiatr ustał uspokajając rozhukane grzywy fal. Morze cofnęło się pokornie na powrót odsłaniając plażę usianą skarbami, jakby chciało przeprosić za całonocną bitwę żywiołów.
Wieśma zakasawszy suknię szła po mokrym piasku, co i rusz schylając się po miodowe oczko bursztynu czy połyskującą bielą muszlę. Do wiklinowego koszyka trafiały też oczywiście kamyczki. Te jednak Margo wybierała starannie, mrucząc przy każdym, ogrzewając w dłoni, oczyszczając z piasku. Każdy z nich miał w przyszłości pełnić ważną rolę, więc należało go najpierw zapytać o zdanie.
-Heeej! Ej, ty!
Nastroszona Margolota uniosła wzrok. Ktoś wołający do wieśmy „ej ty” z miejsca trafiał na listę trudnych przypadków medycznych. W przyszłości ma się rozumieć. Niedalekiej.
Syrena leżała daleko poza linią morskich fal. Wyglądała żałośnie. Długie, złociste włosy oblepił piasek, u nosa wisiał mokry bąbelek a rzęsy nie były w stanie ukryć napuchniętych od płaczu, błękitnych oczu. Syrena oczywiście miała też i walory estetyczne, które w o wiele mniejszym stopniu ucierpiały w katastrofie, jednak Margolota, jako kobieta dość filigranowej budowy, postanowiła owych elementów nie zauważyć.
-Mam na imię Margo. -powiedziała podchodząc bliżej i podając Syrenie chusteczkę.
-Pomóż mi! -załkała Syrena, głośno wydmuchując nos. -Sztorm wyrzucił mnie na brzeg i boję się, że nawet przypływ nie dotrze do tego miejsca.
-A nie możesz się przeczołgać? -wieśma spojrzała na pół-niewiastę ze zdziwieniem. -No...tak jak foka...
-Jak foka?! -urażona do żywego Syrena prychnęła gniewnie. -Chcesz, żebym otarła o piasek moją delikatną skórę?! Musisz mnie przenieść!
-Jasne...-teraz dla odmiany prychnęła wieśma. Tylko, że chyba nie było wyjścia. Mogłaby wprawdzie zawołać smoka...Spojrzenie Margo prześliznęło się po sylwetce Syreny. E..nie. To nie był dobry pomysł.
-No dobrze. -westchnęła z rezygnacją. -Jak mi wpełzniesz na plecy i złapiesz za szyję, to cię jakoś dotaszczę.
I tak się stało. Margo stękając, Syrena jęcząc, pokonały dystans do linii wody, znacząc ślad końcem syreniego ogona ciągnącego się za wieśmą jak przedziwny zielonkawy tren.
-Dziękuję! -Syrena, pospiesznie zmywała z siebie ślady piasku. -Uratowałaś mi życie.
-Aha...-wysapała Margolota, ciężko siadając na nadbrzeżnym kamieniu. -To świetnie. Tylko powiedz mi, czemu nie zanurkowałaś głębiej, gdy zbliżał się sztorm?
-Nigdy nie wpływam w głębiny...-Syrena przerwała przeczesywanie włosów palcami. -Tam jest ciemno i ponuro.
-Skąd wiesz, skoro nigdy tam nie byłaś?
-Inni mi mówili. Opowiadali o dziwnych istotach żyjących w mroku, o nieprzebytych otchłaniach i grozie czającej się w jaskiniach.
-Może są a może ich nie ma. -wieśma wstała, otrzepując suknię. -Jednak jeśli będziesz pływać po powierzchni, każdy sztorm wyrzuci cię na brzeg. Po za tym...-obejrzała się jeszcze raz na Syrenę. -Tam w dole żyją Trytony. -szepnęła konspiracyjnie. -Możesz dalej słuchać niesprawdzonych opowieści albo pokonać strach i sięgnąć w głąb morza. To twój wybór.



Autorem obrazu jest: http://martanael.deviantart.com/

8 komentarzy:

  1. Piękne i mądre! Si egajmy w głób mórz!
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  2. Zaczęłam czytać dzieciom. Podoba im się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze...Nie masz pojęcia jak mi miło. Dzieci to najbardziej wymagająca "publiczność".

      Usuń
  3. Dobre serce ma Margo. Ja bym syreny nie taszczyła :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Moja córka (ale już nie dziecko) też Cię czyta. A Trytonów nie chciałabym oglądać, ani się z nimi zadawać. To mi zostało z Harrego Pottera .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szalenie się cieszę. Dla początkującego bajkopisarza tak szerokie grono czytelników to największa nagroda.

      Usuń

Pozostaw uśmiech lub słowo krytyki. :)