22 lut 2014

Jak poderwać wieśmę?

-Mówię ci, chłopie. Dziewuchy do mnie jak pszczoły do miodu lecą. -poeta odgarnął z czoła przydługą grzywkę i sięgnął po dzban z piwem. -W końcu na prowincję uciekłem, żeby choć trochę od popularności odpocząć. -z trudem powstrzymywał się, by nie akcentować każdego „ą” i „ę” ulatującego spod doskonale przyciętego wąsika.
-Na naszą wieśmę to byś panie nie poradził. -burknął karczmarz. Zły był okrutnie, bo mu córka już za tym bawidamkiem oczy gubiła. Niechby mu wieśma kości miotłą porachowała to spokój by był.
-No gospodarzu drogi...-żachnął się Poeta. -Gdzie mnie do kostropatej staruszki startować. Niedowidzi to już pewnie i niedosłyszy.
-A tu się mylicie, panie. Młode to dziewczę, jeno niedostępne okrutnie...
-Młode? Niedostępne? O beczkę piwa się założę z tobą, karczmarzu, ze jeszcze dzisiejszego wieczora pukiel włosów tej panny w medalionie przyniosę! Kwiaty lubi? -sięgnąwszy za pazuchę wyciągnął plik poplamionych pergaminów i jął kartkować je mrucząc pod nosem fragmenty czytanych wierszy.
-Lubi, bardzo lubi kwiatki. -przytaknął karczmarz skwapliwie, nie dodając, że ich wieśma lubi też i Smoki.
-Nooo...to jesteśmy w domu. -szeroki uśmiech wypłynął na usta Poety. -Idę zatem. Szykuj beczkę z piwem!
-Jasne...-mruknął pod nosem karczmarz. -Już prędzej kapustę na okłady...
***
-O nadobna cna dziewico, ukaż że mi swoje lico...-poeta szedł przez las i żywo gestykulując przeprowadzał z echem próbę generalną. -A może ona nie dziewica? -zatrzymał się naraz pogrążając w głębokim namyśle. -Bezpieczniej będzie: „nadobna gołębico”. -zadecydował. -Kwiatów moc ofiaruję ci, tylko nie odmawiaj mi...
Wieśma niczego nie przeczuwając obierała pomidory ze skórki i przecierała je przez sito. Gęsty pomidorowy miąższ spływał do garnka a Margo aż oblizywała się na myśl o zapełniających się półkach spiżarni. Okrzyki Poety w dość nieprzyjemny sposób sprowadziły ją na ziemię z pomidorowego raju. A gdy ujrzała młodzieńca pod samiutkim oknem chatki, policzki poczerwieniały jej niemal tak jak ręce unurzane w pomidorowym soku. Nie tracąc czasu na wytarcie dłoni wyleciała z domu jak mała, nastroszona furia.
-Recytując wiersz o kwiatach wlazłeś butami w moją rabatkę. -warknęła, zbliżając się do nieszczęsnej grządki. Chciała coś jeszcze powiedzieć ale nie zdążyła.
Po poecie pozostały jedynie rozsypane pergaminy i dziki wrzask niknący gdzieś na końcu ścieżki.
-Jacyś płochliwi ci dzisiejsi poeci. -Margo wzruszyła ramionami i wróciła do kuchni, znacząc drogę kroplami czerwonego, pomidorowego soku. -I pozbawieni umiejętności kontaktu z naturą. -dodała, uspokajając sumienie.




Obraz pochodzi z galerii: http://beyzayildirim77.deviantart.com/

12 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Prawie tak dobre, jak ten przecier pomidorowy! :D

      Usuń
  2. Są trzy wiedźmy - Strażniczki Wschodu. Wiedźma Strażniczka Gwiazd i Przepowiedni, Strażniczka Ziół i Przepływu Energii oraz Strażniczka Ziemi, Roślin i Lasów. Widzę, że przybyła nam Strażniczka Opowieści :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trójka do wiedźm pasuje. Chyba jest najwłaściwsza. Może będę się przemykać od jednej do drugiej i notować, co ciekawego powiedzą? O Gwiazdach, Ziołach, Ziemi...Rozwinę skrzydła, polecę z wiatrem tu i tam a potem dla Was wszystko opowiem :)

      Usuń
  3. Tyle krzyku o kilka kwiatków - mój pies robi to samo z grządkami na działce - ja tylko macham ręką :), bo go lubię .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja lubię kwiatki, za to nie bardzo lubię takich poetów. ;)

      Usuń
  4. i znowu się uśmiałam :D
    jacy to dziś poeci strachliwi i jakie wymagające wieśmy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam wymagające...on jeden przylazł, nie było z czego wybierać ;)

      Usuń
  5. Hi, hi! A to Ci bohater! Pomidorków sie wystraszył ;)

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw uśmiech lub słowo krytyki. :)