5 maj 2009

Ogrodnicza szkoła przetrwania

Podczas zagranicznych wojaży mężowego, walczyłam o przetrwanie pozostawiona sam na sam z dziką rzeczywistością ogrodu.
Bramę do garażu nauczyłam się otwierać ostatniego dnia przed powrotem pana domu - właściwie, to otwierałam ją wcześniej, ostatniego zaś dnia udało mi się pod nią przejść bez uczucia, że zaraz zostanę przez nią zgilotynowana.
Końcówki od spryskiwaczy zmieniam już błyskawicznie, obnosząc dumnie rany z pola chwały (dwa razy sprężyna od zaworu zamknęła się na mojej ręce).
Na szczęście z sadzeniem rododendronu czekałam na męża - okazało się, że słusznie - tak umiejętnie wyznaczyłam miejsce pod roślinkę, że chyba tylko radiesteta mógłby wycelować w większe skupisko kamieni. Tomasz. jednak, nie bacząc na ewentualne poślizgi kataralne tak żwawo zabrał się do kopania, że jeszcze trochę a wykopany dół wystarczył by do posadzenia Bartka (niezorientowanych zapraszam do Białowieży). Rododendronik ma wygodnie, deszczyk go pokropił i lada dzień zakwitnie. (Magnolia nadal "niedorozwinięta").
Nadrabiając niedostatki kwiecia w ogrodzie kontynuuję Różaną Kolekcję w pracowni.
Kuferek na biżuterię:


Chciałam tez bardzo podziękować Agnieszce za serduszkowe wyróżnienie:)

24 komentarze:

  1. Heh. Zajrzałam tu sobie podczas malowania toaletki na którą nie mam pomysłu, tymczasem widzę, że Twoja imaginacja nie próżnuje :-)

    Ja też chcę popełnić (w końcu) coś w róże, ale jakoś nie komponują mi się moje serwetki. A ile wycinania!

    OdpowiedzUsuń
  2. Agnieszko złota,daj namiary na te róże,plissss . One takie cudne,że mnie skręca. To papier czy serwetki?
    Popatrz jak to różnie w życiu bywa. Obóz przetrwania to ja mam jak mój luby jest na miejscu,jak Go niema wszystko samo się robi i lekko i miło :))))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Daisy...wycinania jest...a juści;)
    Laura - proszę Cię bardzo, to serwetki IHR:
    http://www.craftownia.pl/serwetka-decoupage-ramblin-grose-p-2865.html

    OdpowiedzUsuń
  4. O Bóg Ci zapłać dobra kobieto! >niech Ci Bozia w dzieciach wynagrodzi :)))

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajna ta Twoja różana kolekcja... Taka urokliwa i romantyczna.

    OdpowiedzUsuń
  6. No to po ptokach...wsiąkłam na tej stronie...

    OdpowiedzUsuń
  7. Laura...nastukam Cię ani chybi! Poproś Ty mnie raz jeszcze o coś, poproś....

    OdpowiedzUsuń
  8. Bardzo lubię ten motyw. Super pudełeczko na biżuterię wyszło. Zresztą jak wszystko co robisz :-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Makneta, Dzięki za ciepełko!

    OdpowiedzUsuń
  10. A co? Dzieci nie lubisz?? :P
    Ja o jakości dziecięcia mówiłam,nie o ilości!
    Artystka...kurna,a do lania w dziób pierwsza :P

    OdpowiedzUsuń
  11. Śliczne te różyczki, u Ciebie wszystko takie lekkie, fruwające, radosne :-)))
    A wczoraj nie napisałam że Muminki bosssskie i jak się kiedyś dorobię potrzeby posiadania "etujona" na okulary to udam się do Ciebie.
    Pozdrawiam Cię gorąco i informuję, że dla Ciebie mam wyróżnienie (też przyznawałam tak globalnie ;-))

    OdpowiedzUsuń
  12. Alizee - czuję się globalnie dopieszczona
    Laura - tam zaraz w dziób...ja nieskopienna jestem, żeby kogoś w dziób zamalować to bym musiała stołeczek wziąć czy cóś...na co dzień po kostkach gryzę;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam takie delikatne , nie " naciapane " ze wszystkich stron różyczki . Sliczne pudełeczko , pozdrawiam przed burzą , mam nadzieję i trzymam kciuki za rododendrona ...mój chyba po rocznej przerwie też zakwitnie ...

    OdpowiedzUsuń
  14. Jeżeli Ty wycinałaś ten motyw, to ja za św. Pawłem powiem,że "miłość cierpliwa jest...." - Twa miłość do decoupage'u. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  15. Agnieszko jak zawsze - urocze ja uwielbiam takie różane motywy
    piekne rzeczy robisz

    OdpowiedzUsuń
  16. Milu - wycinałam. Inaczej się nie da:)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dzięki Tobie mam jakiś ruch na swoim blogu,bo wszyscy od Ciebie lecą do mnie.Szkatułka piękna.Jeśli wokół motywu jest białe tło , to ja czasami nie męczę się z wycinaniem,tylko wyrywam.Pa,pa

    OdpowiedzUsuń
  18. Szkatułka śliczna - bardzo mi się podoba Twoja różana seria :)

    Gratuluję zwycięskich walk w ogrodzie i trzymam kciuki za Magnolkę - mam nadzieję, ze jak się rozwinie to pochwalisz się jakąś fotką :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam i podziwiam:-) Ogród jest absorbujący i stanowi nie lada wyzwanie;-) A motyw różany należy do moich ulubionych, można go przetwarzać i komponować na różne sposoby. Pozdrawiam
    pepsione1980
    http://284519.www.blox.pl/html

    OdpowiedzUsuń
  20. Dzielna z Ciebie Kobietka! Ale od kopania dołów pod rododendrony wielkości Bartka zdecydowanie są mężczyźni! Na dodatek wypoczęci po wojażach ;D
    A że się wtrącę do dyskusji "bijatycznej" to stołeczek śliczny sobie zrobiłaś. W sam raz żeby na nim stanąć i dać Laurze buziaka za takie mądre dziękuję :D
    Szkatułeczka cudna!
    Serdeczności

    OdpowiedzUsuń
  21. Podziwiam Cię za determinację...mam na myśli wycinanie tych wszystkich kwiatków, łodyżek, etc... swego czasu cięłam te różyczki na jajka i miałam szczerze dość. Komplet pięknie się rozrasta, będzie coś jeszcze?...;)

    OdpowiedzUsuń
  22. Aga! Ty się przyznaj - masz rączyny lalki Barbie?? Toż to benedyktyńska robota te łodyżki tak misternie "obrobić"!!
    Cudo to pudełeczko!

    OdpowiedzUsuń
  23. jeśli coś z Barbie to chyba tylko dłonie...faktycznie drobne;)

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw uśmiech lub słowo krytyki. :)