14 kwi 2009

Olany poniedziałek w Hobbidomie

Lany Poniedziałek na szczęście już za nami i na szczęście suchą stopą przechodzony. Barbarzyński to zwyczaj, szczególnie na początku kwietnia, gdzie i tak sopel z nosa mi zawsze wisi. Dodatkowo „złota polska młodzież” zbrzydziła mi już dawno tą staropolską tradycję stosując nader nikczemne rozwiązania, do których należy wylewanie wiader wody z okna na piętrze (stań draniu przede mną twarzą w twarz), dodawanie do wody śmierdzących specyfików..etc. Nie będę tu opisywać wszystkich przypadków bo a nóż „złota polska młodzież” się zainspiruje i będzie na mnie (choć wydaje mi się, że interesują ją blogi o innych treściach i tu nie zaglądają).

Na szczęście w domu udało mi się przeforsować fakt niezbity, że polewane były i być powinny wyłącznie panienki na wydaniu. Ja, jako podwójna mężatka (nie na raz, żeby nie było niejasności) podwójnie się zdezaktualizować w temacie polewania raczyłam i NIE ŻYCZĘ sobie olewaną i polewaną być. O!

No dobrze.Obiecałam Wam nie tak dawano wrócić do tematu krasnali ogrodowych. Otóż, idąc za modą postanowiliśmy i naszym ogrodzie postawić rzeźbę. Oczywiście w ogrodzie przed Hobbidomem nie stanie ani Świątek ciosany siekierką ani tym bardziej plastikowy krasnoludek. Naszych drzwi będzie pilnował jeden z poddanych Durina. Wyrzeźbienia podjął się mój tata a żeby nie zapomniał o obietnicy podarowałam mu na Wielkanoc pisankę „przypominajkę”

Krasnoludzka pisanka


21 komentarzy:

  1. Przecudna ta pisanka! Krasnolud z Tolkiena czy może raczej z Sapkowskiego? ;)
    Ogrodowe mnie przerażają. Do dziś pamiętam jednego ,trzymającego w ręce własne,duże i czerwone przyrodzenie. Nawet nie chcę myśleć kto wpadł na ten arcyzabawny pomysł. Obrzydzenie mam do dziś,nawet jak w dłoniach trzymają kwiatki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Pisanka piękna, a sam pomysł bardzo zacny :)

    http://anek73.blox.pl

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja co roku olewam lany poniedziałek i staram się nie wchodzić w paradę młodzieży uzbrojonej w maszynerię wodolejącą. U mnie w domu też nie było tradycji lania się. No.. może jako dzieci brykaliśmy po ogrodzie z dyngusówkami wielkości orzecha włoskiego, bo większych mama po prostu nie kupowała, żeby nam co głupiego do głowy nie przyszło.
    I nie cierpię z tego powodu.
    Pisanka piękna, toż to istne krasnoludzkie dzieło sztuki :-))))
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  4. Laura
    Mój mąż, pasjonat pewnie powiedział by, że z Sapkowskiego. Ja owszem tez go lubię aczkolwiek czasem mnie przeraża.

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękna pisanka...jakże mogłoby być inaczej :). Pozdrawiam.

    Milena

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojej, ale cacko!!! Świetny pomysł!!!

    OdpowiedzUsuń
  7. Żużaczku nowy (tak mam tę stronę zapisaną w ulubionych:)- chciałam jeszcze dodać, o czym zapomniałam przy poprzednim wpisie, że życzyłabym sobie, abyś przeniosła również kolorystykę z poprzedniego bloga (te lawendowe kolory są bardzo, bardzo przytulne). Nalegam.
    Milena

    OdpowiedzUsuń
  8. Mileno, ta grafika jest tymczasowa - nowa "robi się" właśnie. nie będę miała szablonu, tylko zupełnie indywidualnie opracowaną przez Ness.
    Milenko, nie mogę się dostać na Twojego bloga:(

    OdpowiedzUsuń
  9. Krasnolud - nie takiej pięknej urody co pisanka na której widnieje :)

    OdpowiedzUsuń
  10. a mu nas na wsi patrol za patrolem to i dziwne zwyczaje rzucania torebek wypełnionych wodą zarzucone... ku chwale ojczyzny! jajko dla taty cacuszko, ale jaki by ten kranoslud nie był to mnie jakoś do Ciebie nie pasuje :)

    OdpowiedzUsuń
  11. piękny krak na jaju, ja walczę z dwuskładnikowym już dwa lata i jeszcze nie udało mi się go okiełznać a znęcam się nad dalą ....

    OdpowiedzUsuń
  12. Z lanym poniedziałkiem jest tak, że zawsze zapowiadam rodzinie stanowczo aby mnie nie lano. Olewają to jednak równo i leją jak popadnie. W tym roku w poniedziałek padłam plackiem złożona zarazą wirusową z goraczka i bezgłosem (co do bezgłosu podejrzewam nikt nie ubolewał;) więc nie oblano mnie nawet kropelką. I poczułam się olana;( Tak źle i tak niedobrze:)

    Mam nadzieję, że Tolkienowskiego bohatera pokażesz nam, gdy juz stanie na miejscu? Prawda że pokażesz?

    OdpowiedzUsuń
  13. Gimli, syn Gloina, strzegący włości :-) Podpisuję się pod Ollą - koniecznie musisz go przedstawić!

    OdpowiedzUsuń
  14. Oczywiście, że pokażę...ale znając zapłon mojego ojca, to na listopad moooże się wyrobi. nie omieszkam jednak pokazywać postępu prac.
    Czy do mnie pasuje? No ba! I wzrostem i charakterem...

    Somka - ja właśnie dala robię spękania (albo sottilem - bo wychodzą mi jednakowo) nakładam toto "palcyma" wtedy jest równo.

    OdpowiedzUsuń
  15. A sottila dwuskładnikowego też "palcyma" radzisz? I jeśli trochę wolno nie na temat, jaki radzisz potem lakier na tego sottila, bo mam tylko Aquarethane, czyli nie bardzo tu można?. Spęki (zakładają że wyjdą)chcę wypełnić cieniem do powiek, więc lakier w sprayu, tak radziłaś w tutorialu? A jakiś konkretny polecisz (najlepiej do kupienia w markecie budowlanym)?

    OdpowiedzUsuń
  16. Olla- sotila tyż palcami, i wszelakie inne dwuskładnikowce. Te co nie lubię się z lakierami wodnymi lakieruję zawsze spirytusowym Decomanii. Przy lakierze w spreju nakładasz tylko jedna warstwę spreyowego a następne zwykłym, bo słyszałam, że dwie warstwy potrafią się zważyć. Przy wypełnianiu spękań rewelacyjnie sprawdza się zmieszanie cieni do powiek z bezbarwnym woskiem - i tą papkę wcierasz w spękania nadmiar wycierając chusteczką higieniczną.

    OdpowiedzUsuń
  17. Wielkaś Agnieszko:) Dziękuję serdecznie za cenne rady, naprawdę niesamowicie pomocne.

    OdpowiedzUsuń
  18. I cóż ja mogę biedna dodać do tych wszystkich komentarzy?? Chyba tylko, że się zgadzam...
    A wracając do lania/olewania - też nie lubię, ale żeby nie smucić mojej młodszej córci dałam się oblać (dłużna nie zostałam ;-) )

    OdpowiedzUsuń
  19. Żużaczku, nie posiadam bloga. Milena

    OdpowiedzUsuń
  20. Mileno...no to wsio jasne;)

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw uśmiech lub słowo krytyki. :)