25 mar 2014

Szkoła Magii

Strzeliste wieżyce Szkoły Magii i Alchemii górowały nad dachami stołecznych kamieniczek, przycupniętych w pełnej zachwytu pokorze pod murami Uczelni. Pilnie strzeżone bramy Szkoły otwierały się jedynie przed najlepiej rokującymi studentami a posępne kraty spinające okna, skutecznie izolowały młode, kształtowane przez grono pedagogiczne umysły, od zgubnego wpływu świata zewnętrznego. O tak. Splendor szkoły o światowej sławie aż promieniował z szarych, lodowatych murów.
Margolota wędrowała korytarzem za swoją ciotką, nieco przytłoczona owym splendorem. Prawdę mówiąc zmarzła solidnie zwiedzając ascetyczne wnętrza Uniwersytetu. Nawet słońce przecedzone przez strzeliste okna auli jakoś traciło na sile niepewne, czy aby jest godne przebywania w szacownych progach Szkoły.
Wraz z przedwiośniem, nadszedł czas podsumowania półrocznej nauki studentów pierwszego roku. W głównej auli wywieszono wielkie tablice z groźnie wyglądającymi tabelami, gdzie w bezlitosnych liczbach starano się zamknąć wszelkie sukcesy i porażki uczniów.
-Ten rocznik jest wyjątkowo zdolny...-profesorka poprawiła spiczasty kapelusz na siwiejących włosach. -Wysokie noty są wynikiem krwawego potu i łez wylanych nad podręcznikami magii. -dodała, spoglądając z góry na Margolotę. Okulary w srebrnych oprawkach błysnęły jak ostrze brzytwy. -Nie masz pojęcia moja droga, ile żab straciło życie ku chwale nauki, ile różdżek złamano w przypływie rozpaczy.
-Zawsze sądziłam, że praca nad doskonaleniem siebie powinna sprawiać przyjemność. -bąknęła Margolota, nie śmiąc nawet spojrzeć na Ciotkę.
-Przyjemność! -prychnęła pani profesor. -Z takim myśleniem nigdy nie zajdziesz daleko! Krwawy pot i łzy! -uderzyła różdżką o dłoń. -To droga do prawdziwego sukcesu! Jeśli coś przychodzi ci lekko, nie jest warte chwały! Popatrz na tego ancymona! -wskazała palcem na tablicę. -Pół roku chodził z głową w chmurach. Wiersze pisał, żaby w kapeluszu ukrywał, żeby je potem wypuścić na łąkę. W jego pokoju nigdy nocami nie płonął magiczny ognik. Nawet przed egzaminami spał niczym dziecię! I co z tego, że z owych egzaminów uzyskał noty tak wysokie jak studenci uczący się dzień i noc?! Gdzie jego krwawica?! Gdzie wyrzeczenia?! Jego dobre wyniki są deprymujące dla innych uczniów!
-Czy naprawdę droga do sukcesu musi być pasmem cierpienia? -wieśma nie wyglądała na przekonaną. -Zgadzam się, że czasem może być ciężko i nie każdemu los ściele pod nogi kobierzec z różanych płatków. Ale jeśli z radością idziemy raz obraną drogą to i przeszkody stają się mniej bolesne. Niesprawiedliwe byłoby docenianie wyłącznie sukcesów będących pasmem zmagań z całym światem, plagami pcheł i poborcą podatkowym! To od nas zależy czy coś nas boli czy nie. Jeśli mamy do siebie zaufanie, jeśli jesteśmy przekonani, że realizujemy właściwy cel...Idźmy w jego kierunku z radością. Nic nie musi boleć...
-Więc uważasz, że ktoś docierający na szczyty edukacji po ciernistej drodze wyrzeczeń nie jest bardziej godny uznania niż człek, któremu wszystko przychodzi bez najmniejszego trudu? -Ciotka ściągnęła usta w wąską kreskę i splatając ręce na piersiach spojrzała groźnie na siostrzenicę.
-To wszystko zależy od tego, co będą sobą reprezentowali po zakończeniu owej Szkoły. -odparła wieśma. -Jeśli ów ktoś przez lata nauki nie osiągnie nic prócz tego, że pokaleczy sobie pięty na owej ciernistej drodze, to jaki jest sens jego wyrzeczeń i krwawego potu? Czy to nie radość uskrzydla? To nie radość sprawia, że podejmujemy nowe wyzwania?
-Nie znam nic bardziej uskrzydlającego, niż solidna chłosta! -Ciotka ściągnęła usta w wąską kreskę.
Margo nic nie odpowiedziała. Pomyślała jedynie, że bardzo chce już wrócić swojej małej chatki, czule objętej ramionami Prastarej Puszczy. Przez jej małe okienka wpadało znacznie więcej słonecznego blasku, niż przez wielgachne, zakute w kraty okna Uniwersytetu. No i Smok nie był tak groźny jak Ciotka...
A może był...?



Obraz pochodzi z galerii: http://astripedunicorn.deviantart.com/

10 komentarzy:

  1. stanowczo za dużo takich ciotek na świecie, przy nich faktycznie nawet smoki wyglądają jak pluszaki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie ciotki najczęściej zamieniają się w teściowe z kawałów :D

      Usuń
  2. DOBRY* ☆
    …. .•*.*.*.☆ WIECZÓR *☆ ☆
    ….( ……. . $ *,•*¯*×...)
    ….*•.¸_¸.||(¯`:´¯)_¸.•*☆ ”*°•._
    €______ (¯ `·.\|/.·´¯)
    _____ €(¯ `·.(۰۪۪۫۫●۪۫۰).·´¯)€€
    _____€€ (_.·´/|\`·._)€€€€€
    ____€€€€€ (_.:._)€€€€€€€€
    •●¤ۣۜ๘(¯`v´¯)¤ۣۜ๘●••●¤ۣۜ๘(¯`v´¯)¤ۣۜ๘●•
    •●¤ۣۜ๘(¯`v´¯)¤ۣۜ๘●••●¤ۣۜ๘(¯`v´¯)¤ۣۜ๘●•
    WITAM SERDECZNIE
    ۣۜ๘●• Bukiecik wieczornych
    ۣۜ๘●• pozdrowień przynoszę.
    ۣۜ๘●• O sny najpiękniejsze
    ۣۜ๘●• dla Ciebie
    ۣۜ๘●• nockę poproszę.
    ۣۜ๘●• Księżyca-
    ۣۜ๘●• co po niebie płynie
    ۣۜ๘●• niech Twego domu
    ۣۜ๘●• nie ominie.
    ۣۜ๘●• I pięknie Ci przyświeca,
    ۣۜ๘●• jak nastrojowa
    ۣۜ๘●• na stoliku świeca...

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zwykle przepiękna, madra opowieść. Czuleobjęta ramionami puszczy - tak widzę i swój domek, czule objęty lasem, brzozami, zapachem łąk znad rzeki. Pozdrowienia, mądra Bajarko :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obejmuję Cię czule, Kalino moja, kalino :)

      Usuń
  4. Wolę myśleć, że smok to nie ciotka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie smok nie jest ciotką :D

      Usuń
  5. Brryyy... Ależ okropnie w tej szkole.
    Na szczęście Smok jest tysiąż razy mądrzejszy niż Ciotka.
    Uściski

    OdpowiedzUsuń
  6. Cześć, bardzo ładnie tutaj na twoim blogu, świetny wpis, bardzo świetnie się go przegląda, zapewne odwiedze twojego bloga jeszcze nie raz bo bardzo jest żywy w przeciwieństwie do wielu różnych blogów - Pozdrawiam Pati :)

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw uśmiech lub słowo krytyki. :)