20 wrz 2010

Jak podać kotu tabletkę?

Nasza kota doigrała się w końcu. Będąc kobietą ze wszech miar bojową i trzymającą koty sąsiadów w nieustającej traumie trafiła na silniejszego od siebie. Nie mam pojęcia co za zwierz ją capnął, ale fakt pozostaje faktem - po raz pierwszy z życiu poniosła klęskę a my zostaliśmy zmuszeni do podawania kotce antybiotyku.

Trochę informacji z poradnika....

Weź kota na ręce i otocz go lewym ramieniem tak, jak się trzyma niemowlę.
Umieść palec wskazujący i kciuk prawej ręki po obu stronach pyska i naciśnij
lekko trzymając tabletkę w pozostałych palcach prawej ręki. Gdy kot otworzy
pysk wpuść tabletkę, pozwól kotu zamknąć pysk i przełknąć.

Podnieś tabletkę z podłogi i wyciągnij kota spod tapczanu.
Ponownie otocz kota lewym ramieniem i powtórz cały proces jeszcze raz.

Wyciągnij kota z sypialni i wyrzuć rozmamłaną już tabletkę.
Wyjmij nową tabletkę z opakowania, otocz kota lewym ramieniem jednocześnie
trzymając lewą ręką wierzgające tylne nogi.
Rozewrzyj pysk kota i palcem wskazującym prawej ręki wepchnij tabletkę tak
głęboko jak się da. Przytrzymaj kotu zamknięty pysk i policz do dziesięciu.

Wyciągnij tabletkę z akwarium a kota z garderoby. Zawołaj żonę do pomocy.
Przyduś kota do podłogi klinując go między kolanami jednocześnie trzymając
wierzgające przednie i tylnie łapy. Nie zwracaj uwagi na niskie, warczące
odgłosy wydawane w tym czasie przez kota. Niech żona przytrzyma głowę kota
jednocześnie wpychając mu drewnianą linijkę między zęby. Następnie wsuń
tabletkę wzdłuż linijki między rozwarte zęby i intensywnie pogłaszcz kota po
gardle - co skłoni go do przełknięcia.

Ściągnij kota siedzącego na karniszach i rozpakuj nową tabletkę. Zanotuj
sobie, żeby wymienić firanki. Pozbieraj kawałki porcelany z potłuczonej
wazy, możesz je posklejać później.
Owiń kota w ręcznik kąpielowy, a następnie niech żona położy się na kocie
tak, żeby tylko jego głowa wystawała spod jej pachy. Umieść tabletkę w
środku plastikowej rurki do napojów. Przy pomocy ołówka otwórz kotu pysk i
wcisnąwszy rurkę między rozwarte zęby mocno wdmuchnij tabletkę do środka.

Sprawdź na opakowaniu, czy tabletki nie są szkodliwe dla ludzi, a następnie
wypij jedną butelkę piwa żeby pozbyć się nieprzyjemnego smaku w ustach.
Zabandażuj żonie rozdrapane ramię, a następnie przy pomocy zimnej wody z
mydłem usuń plamy krwi z dywanu.

Przynieś kota z altanki sąsiada. Rozpakuj następną tabletkę. Przygotuj
następną butelką piwa. Umieść kota w drzwiczkach od kredensu tak, żeby przez
szczelinę wystawała tylko jego głowa. Rozewrzyj mu pysk łyżeczką od herbaty
i przy pomocy gumki "recepturki" strzel tabletką między rozwarte zęby.
Przynieś śrubokręt i przykręć wyrwane zawiasy z drzwiczek na swoje miejsce.
Wypij piwo. Weź butelkę wódki. Nalej do kieliszka i wypij. Przyłóż zimny
kompres do policzka i sprawdź, kiedy ostatnio byłeś szczepiony na tężec.
Przemyj policzek wódką w celu zdezynfekowania rany i wypij kolejny kieliszek
aby ukoić ból. Podartą koszulę możesz już wyrzucić.

Zadzwoń po straż pożarną, aby ściągnęli tego pier.. kota z drzewa. Przeproś
sąsiada, który wjechał samochodem w płot próbując ominąć kota
przebiegającego przez ulicę.

Wyjmij koleją tabletkę z opakowania. Skrępuj tego drania przy pomocy sznurka
od bielizny związując razem przednie i tylne łapy, a następnie przywiąż go
do nogi od stołu. Weź grube skórzane rękawice ogrodnicze. Wciśnij tabletkę
kotu do gardła popychając dużym kawałkiem polędwicy wieprzowej.
Już nie musisz być delikatny. Przytrzymaj głowę kota pionowo i wlej mu dwie
szklanki wody wprost do gardła żeby spłukać tabletkę.

Wypij pozostałą wódkę z butelki. Pozwól żonie zawieźć się na pogotowie.
Siedź spokojnie, żeby doktor mógł opatrzyć ci ramię i wyjąć resztki tabletki
z oka. Po drodze do domu wstąp do sklepu meblowego i kup nowy stół.
Zadzwoń do schroniska dla zwierząt, żeby zabrali tego mutanta z piekła rodem
i sprawdź, czy w pobliskim sklepie zoologicznym nie mają chomików.


No i nadszedł czas na praktyczne sprawdzenie wyżej wymienionych porad. Mój ukochany wyjął tabletkę z opakowania i rzucił na podłogę przed kotem. Popukałam się znacząco w czoło i zajęłam się robieniem śniadania. Za chwilę dobiegł mnie szczerze zdziwiony głos męża:
-Ty...ta idiotka ją zjadła....
Grunt to charyzma...zawsze wiedziałam, że mój luby ma w sobie COŚ.


I Kuferek na pamiątki wakacyjne:

43 komentarze:

  1. :DDD Twój mąż zdecydowanie ma to COŚ w sobie, muszę powiedzieć, że podawanie tabletki kotu w Twoim domu zdecydowanie różni się od przyjętych standardów, które są zdecydowanie bliższe wypisowi z poradnika ;)
    Ehhh... żeby moja kota chciała tak jeść tabletki.

    W każdym razie wspołczuję Twojej koteczce, ze trafiła na mocniejszego i że teraz musi się leczyć - oby szybko pomogły lekarstwa.

    Kuferek śliczny, bardzo morsko-wakacyjno-podróżniczy.

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Nigdy do końca nie przewidzisz co zrobi "kobieta" ;)))
    Kufer jak zwykle niezwykle udany!!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Kuferek śliczny:) Ja moją kotkę głodzę z pół dnia , potem zanoszę do weterynarza i on się z nią męczy wciskając jej lekarstwo do paszczęki. Moja kotka nawet po połknięciu potrafi lekarstwo pięknie zwrócić, ogólnie to jej wyraz na to, co jej włożono na siłę. A mój mąż na pewno nie ma tego COŚ co ma Twój. Nigdy z kotką nie poszedł na leczenie tabletką :)okropnie mu jej żal . Taka leżąca tabletka pokryła by się kurzem , a potem kocica zaczęłaby się nią bawić:) w rezultacie jest wysterylizowana i na diecie przed przyjęciem tabletki na odrobaczenie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Mój 4 miesięczny łobuz sam zjada tabletki :) Więc zdarzają się takie 'dziwolągi' ku szczęściu właścicieli :D

    OdpowiedzUsuń
  5. ależ się ubawiłam:)))) ja mam dwa sposoby: dla opornych wkłada się tabletkę do pyszczka ale jednocześnie (rada weterynarza) dotykając nosa kota mokrym wacikiem co powoduje u kota mimowolny odruch przełykania:) to działa:) drugi sposób bardzo prosty: rozgniata sie tabletkę i miesza z ulubionym przysmakiem kota i podaje "na głodnego":) nikt nie mówi że tabletka ma być w całości, ważne by kot zjadł całość dlatego trzeba podawać w małej ilości żarcia:) pozdrawiam, Twoja kotka to wielka indywidualistka:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Klaus - no o tym waciku nie słyszałam. Ciekawe czy na psa też by podziałało, bo moja piesa właśnie z gatunku "odpornych na leczenie" jest.

    OdpowiedzUsuń
  7. a ja z kolei polecam sposób mojego veta - z zaskoczenia, rozmawia z nami, glaszcze kota i w pewnym momencie rozwiera paszcze i wklada tabletkę...trwa to 1 sec a kot nawet sie nie zorientowal,że mu cos podano...ale to chyba dla wyjatkowo wprawionych...

    OdpowiedzUsuń
  8. Piękne ostatnie pudełka i jaka różana taca, zachwyciłam się nią , dziękuję za rozśmieszenie mnie do łez, wyobraziłam sobie całą historię z kotem.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  9. :-))))) oj dobra dawka humoru - tego mi było potrzeba. Pudełko prześliczne, lubię morskie klimaty.

    OdpowiedzUsuń
  10. Podać kotu tabletkę to jest sztuka :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Niektóre tabletki są czymś powlekane i koty je zjadają... ku zdumieniu właścicieli :)
    Ale mnie sie podoba wersja, że "Luby ma to coś" :)

    Podać kotu tabletkę to wielkie wyzwanie :D Moja mama podaje kotom - a ma ich 3 - tabletki rozdrobnione zmieszane z kapką wody w strzykawce. Prosto do pyszczka.
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  12. Super kuferek, a sposób na kota chyba skopiuję;):D

    OdpowiedzUsuń
  13. Jak podawałam tabletki mojemu kotu to rozgniatałam je na pył,składałam kartonik szerokości 2 cm na pół,wsypywałam tam proszek,ale teraz musi pomóc druga osoba.Jedna trzyma kota a druga wsypuje mu głęboko do gardła proszek.Tak mi się udało podawac tabletki Furagin,ale antybiotyki dostawał w zastrzykach.Tak było bezpieczniej:)))A instrukcję już gdzieś czytałam:)świetna:)))

    OdpowiedzUsuń
  14. Polecam "Kot w stanie czystym" T.Pratchetta ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hafija - to lektura obowiązkowa. Mam ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. Tytuł bardzo mnie zaintrygował! Oj, uśmiałam się do łez :))) Ponieważ u nas też przechodziły takie "rozrywki", więc od razu mówimy weterynarzowi, żeby przepisał takie tabletki, które sam poda ;) Kuferek piękny. Zawsze podziwiam Twoją precyzję, a zwłaszcza cieniowania, bo ja się za nie nawet nie biorę. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Najgorzej z tą raną po kocie,bo się długo goi,chyba żeby dać psu do wylizania :)
    Kuferek śliczny jak zwykle.Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Kuferek jest śliczny.
    Ja swojej Kizi tabletki lekko nacierałam waleriana ,,zjadała błyskawicznie

    OdpowiedzUsuń
  19. Słodkie, wynika z tego, że nie mam za dużo charyzmy, bo u mnie ten numer nigdy nie przeszedł:)
    Marynistyczna skrzynka do zjedzenia:)

    OdpowiedzUsuń
  20. NIgdy nie udało mi się podać kotu tabletki!
    Płynne leki jak najbardziej.
    Masz albo wyjątkową kocicę, ale bo faktycznie Twój chłop ma w sobie COŚ!

    OdpowiedzUsuń
  21. wiele sposobów na zaaplikowanie kotu tabletki zostało tu podanych, ja dorzucę swój - można kupić specjalny podajnik tabletek, coś w rodzaju strzykawki zakończonej widełkami pomiędzy które wkłada się lek. łapie się kota za skórę na karku, odchyla głowę do tyłu i naciskając tłoczek wpuszcza posmarowaną masłem pastylkę głęboko do pyszczka, potem masuje się gardełko by przełknął. a kotka może wcale nie taka idiotka ;) do wielu leków dodawane są substancje smakowe, choć nie każdemu kotu taki smak podchodzi.

    OdpowiedzUsuń
  22. uwielbiam tą historyjkę o kocie :D zawsze gdy ją czytam płaczę ze śmiechu :D

    OdpowiedzUsuń
  23. Ho ho.... jakie piękne morskie klimaty.

    Ja swojemu kotu po prostu mieszam pokruszoną tabletkę z jakąś pysznościową karmą. Wcina aż mu się ogon trzęsie.
    Podobnie też robiłam z kotem niejadkiem.
    A podaję 2 razy dziennie.

    Ściskam!!

    OdpowiedzUsuń
  24. Nigdy nie miałam kota i nigdy bym nie pomyślała, że ze zwykłą tabletką może tak być! :))) Chociaż przyznam, że u psów nie lepiej. :)
    Piękne skrzyneczki!

    OdpowiedzUsuń
  25. Haha - znam historię z autopsji :D u mojej psuni ciężarnej zastosowałam wyżej wymienioną metodę - no i rzeczywiście jedzenie tabletek bez najmniejszego prostestu! :) Dobra, dobra to metoda:D Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  26. HA,HA... całe szczęście że nie mam kota. Na razie ;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Psu najlepiej dac tabletke wcisnieta w kawalczek serka topionego - sposob sprawdzony i gwarantowany. Moze zadziala u kota lubiacego ludzkie jedzenie?

    OdpowiedzUsuń
  28. Tekst wspaniały, popłakałam się ze śmiechu.

    OdpowiedzUsuń
  29. So cute and pretty, bravo:))
    Hugs, Biljana

    OdpowiedzUsuń
  30. Ubawiłam się do łez :D niesamowity tekst :D A szkatułka "wspomnieniowa",superowa.. :)

    OdpowiedzUsuń
  31. Haaahahahahahaaa :))))))))))))))
    niesamowicie się uśmiałam!!! :] świetny tekst!!!

    Szkatułka nadzwyczaj piękna!!! Jak wszystko co wychodzi spod Twoich palców!

    Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie, już nie jako Moira :) Przeprowadziłam się i przepoczwarzyłam :))) Zapraszam w wolnym czasie: http://arsdecoria.blogspot.com/
    Poprzednie miejsce z czasem zamknę...
    Miłego wieczorku życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Aaaaaaaaaaaaa!!!
    Po jakiego ja tu wlazłam, ja mam napady kaszlu mnie nie wolno się śmiać! I zapomniałam glupia i tu wlazłam... spadłam z łóżka i kwiczę jak zarzynane prosię... będziesz mnie teraz na sumieniu miała jak się od kaszlu uduszę, o! :)

    pożycz męża, co? bo ja mam problem pies-czopki... może od tej mężowej charyzmy ten mój głupek też sam sobie tą kwestię załatwi? bo jak na razie to ja mam dokładnie to co opisałaś...

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  33. Dwa piękne TRANSFER NAGRODY przyjaźń i podziw z Grecji DLA CIEBIE!
    Się doczekać ...

    OdpowiedzUsuń
  34. Ushii...-poskładało mnie ze śmiechu jak sobie wyobraziłam (a wyobraźnię mam niezgorszą) psa aplikującego sobie czopek....

    OdpowiedzUsuń
  35. A tam charyzma. On po prostu jest facetem a ona kotką. To musi działać. Gdybyś Ty spróbowała - zaręczam skończyłoby się na chomiku. ;-)
    Tak swoją drogą miałem kiedyś kocura wypisz wymaluj jak z tego cytatu. I choć był najinteligentniejszym ze zwierząt jakie kiedykolwiek spotkałem skończył marnie - zatraciwszy się w łajdactwie. No cóż - pewne rzeczy bywają silniejsze od rozumu :-D

    OdpowiedzUsuń
  36. Niestety :D zwłaszcza TE konkretnie.

    OdpowiedzUsuń
  37. Juz nie pamietam kiedy ostatnio pialam ze smiechu ze lzami zalewajacymi oczu. Rozumiesz chyba, ze nie pozostawiasz mi wyboru- zostaje Twoim obserwatorem. Pa-Ag

    OdpowiedzUsuń
  38. P.S. Kota owija sie scisle recznikiem, tabletke rozpuszcza na lyzeczce z woda, palcem uchylasz pyszczek i wlewasz. Koniec, nie moze podrapac ani uciec. Pa-Ag

    OdpowiedzUsuń
  39. Czy moglabym wyslac ten tekst kilku kolezankom, ktore nie maja wielu powodow do smiechu? Ag

    OdpowiedzUsuń
  40. popłakałam się :)

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw uśmiech lub słowo krytyki. :)