13 maj 2009

Kto późno przychodzi....ten tujów nie zastaje

"Błogo i leniwo" odeszło w zapomnienie. Klienci galerii przypomnieli sobie, że zbliża się Dzień Matki i należała by go jakoś "obejść". Z pracowni niemal nie wychodzę, starając się rozciągnąć dobę jak gumkę w majtkach. Wrzucam zatem parę zdjęć i spadam;)
Tacę i wieszak w róże - choć ozdobione takim samym motywem - inaczej malowane i inaczej cieniowane. W obu wypadkach patynami: niebieską i brązową. Napis malowany ręcznie przetarłam papierem ściernym i też podcieniowałam, żeby wyglądał jak na wypukłym owalu.





A tu jeszcze zdjęcie zajadłego, małego ogrodnika. Od razu donoszę, że z "tujów" trochę zostało.

19 komentarzy:

  1. o Mamo,jakie cudne! :(((((
    Daj mi tego ogrodnika,bo niema kto drzewka uschniętego wyciąć ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ehhh... Faktycznie trzeba jakiś "Słownik Słów Zachwyconych" stworzyć na potrzeby Twojego bloga. Wprawdzie jestem raczej wygadana, to tu jakoś mowę mi odbiera...

    A taki ogrodnik przydałby się i u mnie - miałby co robić!

    OdpowiedzUsuń
  3. Oj cudny ten wieszaczek w różyczki. Zastanawiam się czy łatwo jest Ci się rozstawać z takimi pięknymi przedmiotami i czy nie masz czasem ochoty zostawić czegoś dla siebie? Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  4. Śliczne te róże i na tacy, i na wieszaczku. Też zrobiłam mojej mamie tacę w róże ;-)
    Ogrodnik super, mam nadzieję, że zostawi trochę tujów. Jak byłam mniej więcej w jego wieku, bawiłam się we fryzjera strzygąc do zera wszystkie kwiaty doniczkowe w domu :-))
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
  5. Całe szczęście, że "tujów" nie zabrakło :D

    OdpowiedzUsuń
  6. uwielbiam patyny - do oleistych trzeba mieć dużo cierpliwości, ale je uwielbiam zwłaszcza. Kolejne prace i kolejne moje ochy mi wychodzą... ale co robić? taki los oglądacza Twoich prac, wyściskowuję, Ania

    OdpowiedzUsuń
  7. Prześliczna tacka, ale wieszakiem normalnie mnie dobiłaś...;)
    Co to za patyny?... zaintrygowałaś mnie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jednoskrzydła ma rację... Niedługo wszystkie będziemy mieć wyłupiaste oczy hihihi To musi wystarczyć za wszystkie ochy i achy które z siebie wydałam ;)
    Fajny Ten Twój ogrodnik!
    Serdeczności
    ps tak a'propo kombinacji słownych przy komentarzach to Ty miałaś "prundem" a ja "gnatem" Mało z krzesła nie spadłam :D

    OdpowiedzUsuń
  9. To ja se tu posiedzę z jakąś dobę. Chłop mnie stuka palcem po ramieniu, gestykulując przy tym, że chyba powinnam już odmaszerować, ale on nie wie, że chwilowo brak przewodzenia nerwów czyni mnie głuchą na jego żądania. Dobrze, że wzrok mi się wyostrza jak patrzę na te pięknoty. Szalej kobieto, szalej...Ja wiedziałam, ze tak będzie aha, aha...

    OdpowiedzUsuń
  10. I co to dodać po tych wszystkich komentarzach, zawsze Ci wszystko cudnie wychodzi, jestes dla mnie niedoscignionym mistrzem.
    Twoja zagorzała Fanka

    OdpowiedzUsuń
  11. No,to chyba wszystkie Twoje fanki wyniosły Cię pod niebiosa,a ja czekałam na koniec,żeby powiedzieć,że myślę tak samo:)Kochana,a ten Twój ogrodnik,to czasem nie w tym wieku co mój? Ma tyle samo zapału do pracy,bo te starsze to strasznie zgnuśniały i tylko przenoszą się od komputera na kanapę i na odwrót.Kobiety i Matki kochane mam do Was wszystkich apel:"NIE POZWÓLMY NASZYM DZIECKOM WPAŚĆ W SIEĆ KOMPUTEROWĄ ,BO ŻADNEGO POŻYTKU Z NICH POTEM NIE BĘDZIE".Doświadczyłam tego na własnej skórze :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Dziewczyny, nie wszystko mi wychodzi tak jak bym chciała, ale przez miłość własną to co kole moje oczy od razu do szlifowania idzie, albo leży w kąciku jako przypominajka, że nikt nie jest doskonały i duuuużo nauki jeszcze mnie czeka.
    Jolinko - patyny kupuję talensa (olejne, kiedyś mała Ania na uczyła mnie je obsługiwać bezstresowo i od tamtej chwili je uwielbiam) - są do kupienia w naszym Arcie. Jak chcesz to "zobrazkuję" jak ja je nakładam.
    Arkadio - ten ogrodnik jeszcze ostro małoletni jest, i nie wie co to rozkosze wirtualnego świata;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Aga, zrób ten kurs do obsługi patyn, w ogóle kursa rób wszelakie, bo przecież nie mam się gdzie uczyć!
    Aaa, pisałaś kiedyś, że serwetkę da się przykleić bez zmarszczek. Ja przyklejam prawie bez zmarszczek, więc jakby nie do końca o to chodzi... To co, kursik?
    Co do zachwytów nad kolejnymi pracami, ja już wymiękam i odpuszczam, jak mi się coś nie spodoba to z przyjemnością postawię tu wielką krechę i zaśmieję się szyderczo. Jak nie będzie krechy, znaczy że oglądałam i nie miałam się do czego przyczepić. Odzywać się będę towarzysko, jak akurat będę miała o czym :-)

    OdpowiedzUsuń
  14. Daisy;) i będzie jak w tej włoskiej piosence..."Koza ma krechę u rena" ;)
    Kursy zrobię, koniecznie - bo lubię, ale po Dniu Matki, bo na razie szaleństwo jakieś niemożebne.

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam dla Ciebie wiadomość,ale u mnie na stronie w komentarzach"Zdekupażowana szafka na klucze"

    OdpowiedzUsuń
  16. Codziennie zaglądam na tutaj do Ciebie i "zazdraszczam" kolejnych cudnych prac. Dziękuję, że tak szczodrze dzielisz się swoją wiedzą i doświadczeniem.
    Bardzo interesujące jest zobaczyć ten sam motyw z różnymi cieniowaniami. Chyba się skuszę na patynę niebieską :)
    Mirabelka

    OdpowiedzUsuń
  17. Aga, koniecznie pokaż instruktaż patynowania...pomijając niezwykłe walory edukacyjne, to świetnie czyta się Twoje kursiki:) A ja może kiedyś zrewanżuję się instrukcją robienia reliefów...;)

    OdpowiedzUsuń
  18. faktycznie szalejesz kobieto...aż miło!
    Juz sobie wyobrażam ile matek będzie ściskało swoje dzieciaki za Twoje prace :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Bosz! Jaka Daisy jest mądra kobieta! Wszelkie kursy Aguś rób! Robisz to pierwszorzędnie i faktycznie można się czegoś nauczyć. A te olejne to sobie już kupię,na zaś :)

    OdpowiedzUsuń

Pozostaw uśmiech lub słowo krytyki. :)